Program kolejnego koncertu symfonicznego opiera się na twórczości trzech kompozytorów. Usłyszymy kompozycje Mozarta, Mercadantego i Schuberta. O wzajemnych zależnościach, o ciekawostkach z życia i twórczości oraz o tym, co wspólnego mają z Rossinim, opowiada poniżej Magdalena Gajl.

Często mówi się o efekcie Mozarta – poprawie inteligencji wynikający ze słuchania muzyki Salzburczyka. Wielu Włochów miało kompleks Mozarta: ten Niemiec z Wiednia miał czelność pisać opery we włoskim stylu bel canto z dużo większym powodzeniem niż oni – wynalazcy i gospodarze tego gatunku. Kompleksu nie podzielał Gioacchino Rossini, otwarcie doceniał „obcego”, kontynuował jego dzieło, prowadząc operę buffa na kolejny szczyt mistrzostwa. Ojczyźniani patrioci mścili się na nim, nazywając Niemcem – „il tedeschino”. Kunszt Wolfganga Amadeusza Mozarta (1756-1791) ujawniał się nawet w uwerturach operowych, zwięźle i dowcipnie rozbudzających ciekawość mającej nastąpić akcji dramatycznej. Mozartowska Uwertura do „Wesela Figara” jest obrazem budzącego się do życia miasta, ilustracją pospiesznego knowania, czujności, o których świadczy zestawienie pierwszej myśli granej cicho w niskim rejestrze z wybuchami orkiestrowego tutti.

Styl Mozarta i Rossiniego jednocześnie przejawia się u Severia Mercadantego (1795-1870). Zakrawa na ironię to, że autor jednego z najbardziej awangardowych dzieł literatury, James Joyce wzmiankuje tego zapomnianego kompozytora aż pięciokrotnie w swoim „Ulissesie”. Zdaje się bawić jego kosztem, przypisując mu sztandarowe dzieło innego autora, wychwalając Mercadantego jako twórcę „starej” muzyki kościelnej. Severio Mercadante, jeszcze będąc studentem neapolitańskiego konserwatorium, dostąpił zaszczytu namaszczenia przez Rossiniego na jego następcę. Niestety, po kilku latach sukcesów w La Scali, palmę pierwszeństwa zmuszony został przekazać Verdiemu. Oczywiście bez namaszczania. Dziś zamiast po kopę oper Mercadantego, sięga się po sześć koncertów fletowych, które są niczym włoskie bel canto w wydaniu instrumentalnym. Praktyczna znajomość instrumentu, instynkt melodyczny, rozmach orkiestrowy à la Mozart i Rossini, wirtuozeria à la Paganini, pomysłowość rytmiczna w akrobatycznych figur wirtuozowskich – wszystkie te atuty uzasadniają renesans twórczości tego neapolitańczyka rodem z Altamury. Na popularność drugiego Koncertu e-moll op. 57 wpływ ma przejrzystość początkowego Allegro maestoso. Trzy epizody mocno obsadzonej orkiestry kontrastują z lekkością wspólnych partii z solistą i ze swobodą wirtuozowskiej solowej kadencji. Nostalgia głównej tonacji utworu zaznacza się w Largo, rozpoczętym na wzór patetycznych Händlowskich uwertur (nawiązywał do nich także Mozart charakteryzując staroświeckość czy groteskowy patos swoich bohaterów). Słynne Rondo russo odróżnia Koncert e-moll od większości finałów koncertów fletowych Mercadantego, z których aż cztery zakończył polonezem (Polacca brillante). Rosyjskość ronda jest umowna, przypomina opracowywania melodii wschodniego imperium przez Haydna i Beethovena w dziełach dedykowanych dyplomatom i członkom rodziny z Carskiego Sioła.

W tym samym, co Mercadante czasie karierę rozpoczynał Franz Schubert (1797-1828). Analogicznie jak on, Schubert swoją artystyczną przyszłość wiązał z teatrem muzycznym – pierwszą operę pisał w podobnym wieku, co Mozart: jako trzynastolatek. Zachował się materiał około dwudziestu oper i singspieli, będących próbą kontynuowania dzieła Mozarta, dorównania Rossiniemu. Utworem ujawniającym pokrewieństwo z operową twórczością obydwu kompozytorów jest III Symfonia D-dur D. 200. Rozpisana na klasyczną orkiestrę z podwójną obsadą instrumentów dętych, rozpoczyna się uroczystym wstępem Adagio maestoso przypominającym uwerturę do „Czarodziejskiego fletu”. Wspólne z Mozartem jest eksponowanie ulubionego przez Wolfganga Amadeusza brzmienia klarnetu: powierza mu Schubert żartobliwy główny temat pierwszego rozdziału, Allegro con brio czy środkowy epizod uroczego Allegretta, w którym cytuje piosenkę studencką. Pogodny charakter ludowych pieśni austriackich wywiera silne wrażenie wobec symfonicznego rozmachu: kontrasty orkiestrowego brzmienia przybierają postać nagłych wybuchów. Silne akcenty wyznaczają mocny puls Menuetto vivace, upodabniając ten stylizowany dworski taniec do Beethovenowskiego scherza. Środkowy epizod menueta kontrastuje złagodzonym rytmem i pomniejszoną obsadą – nad delikatnym akompaniamentem smyczków obój z fagotem rozwijają melodię przypominającą kluczową rolę Schuberta w emancypacji walca. Taneczny charakter ma też finał Presto vivace, utrzymany w rytmie taranteli, znamiennym dla późniejszych arii Rossiniego (cavatina Figara z „Cyrulika sewilskiego” powstała rok po „Trzeciej” Schuberta) czy „italianizujących” utworów późniejszych romantyków („Włoska” symfonia Mendelssohna, „Kaprys włoski” Czajkowskiego). Włosi mogli się czuć docenieni i usatysfakcjonowani.

Koncert w wykonaniu białostockich symfoników pod batutą Mirosława Jacka Błaszczyka obejrzymy na oficjalnym kanale Youtube 23 kwietnia o 19.00. Solo w koncercie Severia Mercadantego wykona Łukasz Długosz.