Opera i Filharmonia Podlaska Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku - TOMEK SIKORA "FSO"

Opera i Filharmonia Podlaska Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku

Opera i Filharmonia Podlaska – Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku zaprasza na kolejną wystawę w ramach Operowej Galerii Fotografii: „FSO” Tomka Sikory – na którą złożą się zdjęcia pochodzące z kalendarza, nad którym na zlecenie Fabryki Samochodów Osobowych artysta pracował na początku lat osiemdziesiątych, prezentowane po raz pierwszy. Tradycyjnie otwarciu wystawy towarzyszyć będzie spotkanie z autorem. Na wernisaż i rozmowę z Tomkiem Sikorą, którą poprowadzi Michał Heller, zapraszamy w poniedziałek 27 marca o godz. 18:30 do Sali Kameralnej OiFPECS. Wystawę można będzie oglądać do 26 maja 2017 r.

 

TOMEK SIKORA

FSO

 

FSO7

 

POLSKA W PRL KRAJ ABSURDU

Jak ogólnie wiadomo, reklama ma sens tylko w krajach, w których podaż (produkcja) jest wyższa niż popyt.
W krajach demokracji ludowej, do których należała PRL do 1989 roku, sytuacja była zgoła odwrotna. Ludzie tworzyli gigantyczne kolejki, aby zakupić towar rzucony od czasu do czasu na rynek. Pamiętny widok uradowanego mężczyzny, który idzie ulicą w geście triumfalnym z wieńcem laurowym... tyle że liście zastąpione były rolkami papieru toaletowego.
A jednak zalążki reklamy powstały w tamtym czasie, a to za sprawą artykułów eksportowanych, które należało w jakiś sposób promować za granicą ulotkami, broszurami, plakatami czy kalendarzami.
W 1982 roku odebrałem telefon od szefa komórki reklamowej (bodajże jedno- lub dwuosobowej) w zakładach FSO – Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie – z prośbą o wykonanie 12 zdjęć do kalendarza tychże zakładów. Na pytanie, czy mam swobodę w opracowaniu koncepcji, usłyszałem: „Tak, oczywiście. Jest tylko jeden jedyny warunek. Nie pokazuj karoserii poloneza, ponieważ nie uległa prawie żadnym zmianom od 6 lat”.
Nie trudno się domyślić, z jaką euforią przyjąłem zlecenie. Od dawna bowiem chodziły mi po głowie surrealistyczne obrazki kraju, w którym człowiek wydawał dwa razy więcej pieniędzy, niż zarabiał, kraju, w którym nie istniał żaden butik mody poza Hofflandem w Juniorze w Warszawie, a dziewczyny były świetnie poubierane, przerabiając zagraniczne ciuchy kupione na bazarze lub szyjąc je same, i wreszcie – kraju, w którym sklepy mięsne z gołymi hakami bardziej przypominały szatnie, a stoły na ucztach urodzinowych czy imieninowych uginały się pod ciężarem wspaniałych potraw mięsnych.
A tu nagle okazuje się, że jest realna szansa na zrealizowanie tych wizji.
Kupiłem gdzieś, od kogoś aparat rosyjski Horizont, aby dzięki nadzwyczaj szerokiemu kątowi (140 stopni – tyle, ile widzimy naszymi oczami) fotografować bardziej lub mniej zaaranżowane sytuacje przez przednią szybę Poloneza z pozycji pasażera.
Miałem na to dwie rolki filmu barwnego Kodaka. Musiałem więc przetestować wielokrotnie ten często wadliwy typ aparatu (obiektyw przesuwał się z lewa na prawo za pomocą bardzo hałaśliwej sprężyny, która od czasu do czasu potrafiła lekko przyhamować, zostawiając na filmie jasne pionowe paski), zanim wsadziłem tak drogi i trudno dostępny film Kodaka. Zdjęcia miałem w głowie. Szkicowałem je niejednokrotnie, patrząc na próby z tego niezwykłego aparatu. Po paru tygodniach zaakceptowane zdjęcia poszły do druku i kalendarz ukazał się tuż przed stanem wojennym, dzięki czemu otrzymałem honorarium, egzemplarze autorskie, a świat zobaczył moją wizję PRL-owskiej Ojczyzny, która właśnie została opanowana przez wojsko.
W październiku 1982 roku dotarłem do Melbourne, gdzie postanowiłem założyć ze swoim przyjacielem studio fotografii reklamowej. Wyrwany z komunistycznej rzeczywistości, bez języka, bez kontaktów i jakiejkolwiek wiedzy na temat rynku reklamy, zacząłem chodzić do agencji reklamowych. Miałem w swojej teczce trzy projekty: makietę albumu „Lalka”, ilustracje fotograficzne do Alicji w krainie czarów oraz jedyną pracę reklamową – kalendarz FSO.

Te dwie ostatnie pozycje otworzyły mi drzwi do, wydawało się, niedostępnego raju reklamy. Oglądający kalendarz dyrektorzy artystyczni wychwalali pod niebiosa wyższość kultury reklamowej Europy nad rynkiem australijskim, którego klienci nigdy nie zaakceptowaliby koncepcji promocji produktu bez jego pokazania. Nieznajomość języka (na szczęście) nie pozwoliła mi sprostowanie i ujawnienie prawdy.

– Tomek Sikora

 

 

Tomek Sikora (ur. 1948) – fotograf, autor kilkudziesięciu wystaw indywidualnych na całym świecie oraz 65 wydawnictw autorskich. Był wielokrotnie nagradzany za kreatywność w fotografii. Dwukrotnie wybrany fotografem reklamowym roku w Australii, gdzie mieszkał przez wiele lat. Autor międzynarodowych kampanii reklamowych dla Hotelu Sheraton i Intercontinental, linii Singapore Airlines, marki Reebok. W 2002 roku powołał do życia, wraz z Andrzejem Świetlikiem, Galerię Bezdomną, promującą w wielu krajach fotografię niezależną. W 2009 roku nakładem wydawnictwa Znak ukazał się album „Tomek Sikora światłoczuły”, zawierający kilkaset zdjęć oraz wiele anegdot.

 


 

Tradycyjnie już wystawie towarzyszyć będzie spotkanie z autorem. Tomek Sikora będzie gościem spotkania, które odbędzie się 27 marca 2017 r. o godz. 18:30 w Sali Kameralnej. Po nim zapraszamy na wernisaż wystawy w przestrzeni górnego foyer. Oba wydarzenia odbędą się oczywiście w budynku OiFPECS przy ul. Odeskiej 1 w Białymstoku. Wstęp wolny. Zapraszamy!

 


 

Fotorelacja z wernisażu:

fot. M. Heller

 


Spotkanie autorskie i wernisaż wystawy: 27 marca 2017, godz. 18:30 (wstęp wolny)

Miejsce: Sala Kameralna i Górne Foyer OiFP–ECS, ul. Odeska 1

Wystawę oglądać można od 27 marca do 26 maja 2016 r.

PONIEDZIAŁEK – PIĄTEK
godz. 9:00–17:00

SOBOTA – NIEDZIELA
godz. 11:30–17:00

 

Sponsorzy

PKO BANK POLSKI small Dwór Czarneckiego Restauracja FROMA

© Opera i Filharmonia Podlaska Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku - instytucja artystyczna województwa podlaskiego

Liczba wizyt na stronie: 1439661