Opera i Filharmonia Podlaska Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku

3.04.2017 | SIKORA W KRAINIE CZARÓW

Gościem Michała Hellera w Operowej Galerii Fotografii był Tomek Sikora, fotograf, autor kilkudziesięciu wystaw indywidualnych na całym świecie oraz wydawnictw autorskich.

W latach 1972-1982 stały fotoreporter warszawskiego Tygodnika Ilustrowanego „Perspektywy”. Od 1982 r. przez kilkanaście lat mieszkał w Australii. Laureat wielu nagród, dwukrotnie wybrany na fotografa reklamowego roku w Australii. Autor międzynarodowych kampanii reklamowych dla hoteli Sheraton i Intercontinental, linii lotniczej Singapore Airlines, firm odzieżowych Levi's, Reebok, Top Secret. Na swoim koncie ma realizacje fotograficzne dla takich marek jak Giorgio Armani, Yohji Yamamoto, czy Prada. Wraz z Andrzejem Świetlikiem w 2002 roku powołał do życia Galerię Bezdomną, promującą w wielu krajach, także w Polsce, fotografię niezależną.

Fotografia jest dla Sikory zdarzeniem mentalnym, marzeniem, spełnieniem, przyjemnością, grą, zabawą, rozmową.
Podczas pracy fotoreportera w warszawskich Perspektywach Sikora realizował projekty autorskie, odbiegające od fotografii dokumentalnej. W końcu lat 70. powstał surrealistyczny cykl "Alicja w Krainie Czarów". Składał się z dwunastu czarno-białych zdjęć kolorowanych areografem. Każde jest ilustracją jednego z rozdziałów powieści Lewisa Carrolla. Projekt został całkowicie zrealizowany z prywatnych środków artystów oraz dzięki pomocy przyjaciół. Była to "ucieczka od socjalistycznej rzeczywistości", od ówczesnej wszechobecnej szarzyzny. Autor przywiózł egzemplarz „Alicji...” na spotkanie w operze i trzeba przyznać, że po czterdziestu latach wciąż zachwyca on brawurowymi pomysłami, grą światła, koloru, kadru, swobodnym potraktowaniem modeli. W 1980 roku "Alicja w Krainie Czarów" została wystawiona w Muzeum Sztuki Współczesnej w Centrum Pompidou w Paryżu na wystawie Biennale Młodych. Zapoczątkowało to dobrą passę wystawienniczą artysty: jego prace zaczęły się pojawiać się także w innych krajach Europy i w USA.

W 1982 roku Sikora wyjeżdża do Australii, gdzie prowadzi warsztaty fotograficzne w Victoria College w Melbourne. W 1983 zakłada studio fotografii reklamowej i pracuje dla głównych agencji reklamowych w Australii. Zaproszeniem do współpracy z największymi klientami rynku reklamowego stają się jego prace z cyklu „Alicja w Krainie Czarów” oraz kalendarz FSO, którego koncepcja polegająca na promowaniu marki samochodu z pominięciem wizerunku auta wydaje się australijczykom szalenie świeża, nowatorska, europejska w znaczeniu najlepszych wzorców. Wtedy pojawia się zamówienie ze strony właścicieli sieci hoteli Sheraton. Sikora przełamuje konwencję realistycznej, ostrej jak brzytwa fotografii reklamowej na rzecz obrazów rozświetlonych światłem dziesiątek maleńkich latarek i świec, miękko otulających hotelowych gości w komfortowych jak plusz wnętrzach. Efekt jest niesamowity, sypią się zamówienia z Azji.

Sikora robi na antypodach zawrotną karierę, tęskni jednak za Polską, za polską kulturą i wraca. W końcu lat 90. wspólnie z Andrzejem Świetlikiem tworzy Galerię Bezdomną jako odpowiedź na potrzeby młodych twórców, których nie wystawiały instytucje państwowe czy też prywatne galerie. W pustostanach, opuszczonych fabrykach, pomieszczeniach przeznaczonych do remontu, udostępnianych za darmo na kilka dni, tygodni organizują wystawy bez preselekcji i bez narzucania tematu, każdy z twórców sam znajduje sobie w pomieszczeniu interesujący go kawałek przestrzeni, sam wiesza zdjęcia i aranżuje pokaz, sam też zaprasza gości i organizuje wernisażowy poczęstunek.

Ta dwoistość Sikory: z jednej strony profesjonalizm zapewniający mu miejsce wśród najlepszych fotografów reklamowych świata, z drugiej – hipisowska wizja fotografii jako rozmowy, do której dołączyć może każdy, przenika przez cała jego twórczość. W zdjęciach stawia na malarskość, wizjonerstwo, magię, tajemnicę, a efekty osiąga często przy użyciu dziecinnie prostych „technik” czy też ryzykownych, nieodwracalnych ingerencji w materiał filmowy. Jest niestrudzonym romantykiem, dla którego fotografia wciąż rodzi się w głowie, nie w maszynie. To pełne otuchy przesłanie widać na prezentowanych obecnie w Operowej Galerii Fotografii, gdzie zza szyby Poloneza FSO macha do nas pereelowski świat, trochę nierzeczywisty, a jednak błyskawicznie przywołujący barejowskie skojarzenia.

Wystawę oglądać można do 26 maja 2017 roku. Zapraszamy!

Fot. M. Heller

03 opera 270317

Opublikowano: 03-04-2017
Joanna Dolecka

Sponsorzy

      

© Opera i Filharmonia Podlaska Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku - instytucja artystyczna województwa podlaskiego

Liczba wizyt na stronie: 1544047